Według Kierkegaarda i innych egzystencjalistów, życie człowieka naznaczone jest ciągłą koniecznością wyboru. Wolność jego dokonywania jest absolutna, istota ludzka nie zna granic możliwości, które posiada. Brzmi jak wolność absolutna? Owszem. I właśnie ta wolność, ten posmak absolutu, jest powodem zagubienia człowieka w świecie. To sytuacja, w której jednostka zostaje postawiona wobec ekstremum; nieskończoność możliwości rodzi wiele pokus, pragnień, ale także obaw.
Obserwując tendencje zachowań dzisiejszych ludzi, czasami odnoszę wrażenie, że stary, poczciwy filozof okrutnie się pomylił, na szczęście nie zdając sobie z tego sprawy. Zdaje się, że wybór dla wielu dziś nie stanowi ogromnej trudności; co więcej, pławią się ludzie w nieskończonej wielości możliwości, uznając to nie tylko za wolność, ale też za gwarancję udanego życia. W tym miejscu zawsze odnoszę wrażenie, że dochodzę do myślowego paradoksu: tak, jak kiedyś udanym życiem było wypracowanie sobie pewnej pozycji w społeczeństwie, pewna stabilizacja, gwarancja ciągłości własnej historii, tak dzisiaj najwyższą wartość stanowi płynność, ciągła zmiana. Czy właśnie ona nie jest rezultatem zagubienia człowieka w świecie? Retoryczne, mdłe pytanie.
Dodaję po komentarzu Darka:
Nie chodzi tu bynajmniej o jednakowość, ale o rozsądek w wybieraniu. Często ta nieskończona wielość możliwości prowadzi do spłycenia tego, na co już się zdecydujemy. Próbując streścić to w jednym zdaniu: kiedy już wybieramy, decydujemy się na coś, róbmy to porządnie!
