Problem wyboru, a może Odysea homo sapiens oeconomicus

Według Kierkegaarda i innych egzystencjalistów, życie człowieka naznaczone jest ciągłą koniecznością wyboru. Wolność jego dokonywania jest absolutna, istota ludzka nie zna granic możliwości, które posiada. Brzmi jak wolność absolutna? Owszem. I właśnie ta wolność, ten posmak absolutu, jest powodem zagubienia człowieka w świecie. To sytuacja, w której jednostka zostaje postawiona wobec ekstremum; nieskończoność możliwości rodzi wiele pokus, pragnień, ale także obaw.

Obserwując tendencje zachowań dzisiejszych ludzi, czasami odnoszę wrażenie, że stary, poczciwy filozof okrutnie się pomylił, na szczęście nie zdając sobie z tego sprawy. Zdaje się, że wybór dla wielu dziś nie stanowi ogromnej trudności; co więcej, pławią się ludzie w nieskończonej wielości możliwości, uznając to nie tylko za wolność, ale też za gwarancję udanego życia. W tym miejscu zawsze odnoszę wrażenie, że dochodzę do myślowego paradoksu: tak, jak kiedyś udanym życiem było wypracowanie sobie pewnej pozycji w społeczeństwie, pewna stabilizacja, gwarancja ciągłości własnej historii, tak dzisiaj najwyższą wartość stanowi płynność, ciągła zmiana. Czy właśnie ona nie jest rezultatem zagubienia człowieka w świecie? Retoryczne, mdłe pytanie.

Dodaję po komentarzu Darka:

Nie chodzi tu bynajmniej o jednakowość, ale o rozsądek w wybieraniu. Często ta nieskończona wielość możliwości prowadzi do spłycenia tego, na co już się zdecydujemy. Próbując streścić to w jednym zdaniu: kiedy już wybieramy, decydujemy się na coś, róbmy to porządnie!

2 Odpowiedzi do “Problem wyboru, a może Odysea homo sapiens oeconomicus”


  1. 1 Darek Sadowski marzec 16, 2007 o 11:46 am

    Wolność jest pięknem sama w sobie. To jak ludzie z niej korzystają jest sprawą zupełnie inną.
    Jakby nie wolność to nie byłoby ludzi o których piszesz, albo tych, których uważasz za lepszych. Byłaby jedna opcja i nic więcej.
    Tak przynajmniej odbieram to co napisałaś.

    Osobiście jestem stały w tym, że zmieniam się cały czas na lepsze. Rozwijam się, poznaję nowe rzeczy, nowe smaki, nowe emocje. Dzięki emu odnajduję się w świecie, ponieważ umiem się dostosować do warunków i działać dla dobra własnego i innych ludzi.
    Jedni się gubią inni odnajdują. Każdy jest inny i dzięki temu świat jest taki różnorodny :-)

  2. 2 athopos marzec 16, 2007 o 11:55 am

    nie do końca mam na myśli jedną opcję i nic więcej – dziękuję za uwagę, faktycznie nie jest to uściślone. Chodzi mi raczej o to, by ludzie potrafili zmieniać się, zachowując stałość swoich wartości. By rozwijała się różnorodność, ale żeby ona była sensowna, żeby nie była pozorna – pod maską różnorodności dziś bardzo często odkryć można zunifikowane stereotypy działań i osobowości. Jedni się gubią, inni odnajdują. Ale czy to nie jest zrelatywizowane tak naprawdę? :- )


Dodaj komentarz